Sok czy napój z suszu? Jaką formę jęczmienia warto wybrać?

2.04 avg. rating (41% score) - 45 votes

Sok czy napój z suszu Jaką formę jęczmienia warto wybraćSuszony sok wyciśnięty z zielonego jęczmienia i susz trawy jęczmiennej to dwie najpopularniejsze form tego samego w gruncie rzeczy suplementu diety. Jednak fakt, że pochodzą nawet od tego samego producenta i z jęczmienia uprawianego na tej samej plantacji nie oznacza jeszcze, że obie formy będą równie skuteczne.

Suszony sok

Suszony sok z trawy powstaje poprzez wyciśnięcie soku z młodych pędów jęczmienia, oddzielnie z tej mikstury błonnika i błyskawiczne wysuszenie soku w dość niskiej temperaturze i przy podwyższonym ciśnieniu. Oczywiście brak błonnika w wielu poradnikach będzie opisany jako zaleta, bo rzekomo uwolnione tak związki odżywcze miałyby być lepiej przyswajalne. Owszem, to prawda, że przyswajalność jest większa, ale ze względu na brak błonnika nie można uznać suszonego soku z trawy jęczmiennej za pełnowartościowy.

Napój z suszu trawy

Zamiast wyciskać sok ze źdźbeł, można również najpierw je wysuszyć, a następnie zmielić i zalać wodą. Tutaj pojawia się pewien problem. Co prawda przygotowany w ten sposób napój jest pełnowartościowy, ale tutaj można potraktować błonnik jako problem i to z dwóch powodów – zmniejsza przyswajalność i może sam w sobie powodować czasowe rozregulowanie perystaltyki jelit. Czy jednak prawdą jest, że błonnik zmniejsza przyswajalność preparatu niemal do zera? O tym możesz przeczytać w wielu poradnikach, a ja za chwilę spróbuję przyjrzeć się sprawie bliżej.

Co z tym błonnikiem?

Suszony sok ze względu na to, że jego uzyskanie wymaga dość skomplikowanego procesu technologicznego i uzyskuje się mniejsze jego ilości, jest preparatem droższym. Jednocześnie jednak dla tych preparatów producenci przewidują mniejsze dawki. Błonnik jest tylko wypełniaczem, który jest dla człowieka niestrawny, podobnie zresztą jak dla wszystkich innych stworzeń. Usunięcie go spowoduje więc, że składniki preparatu będą bardziej dostępne i szybciej zostaną rozłożone, ale należy pamiętać, że dotyczą ich dokładnie te same reguły trawienia, co wszystkich innych pokarmów i wchłanianie i tak następuje z jelita, czyli z tego odcinka, w którym trawienie już nie następuje. No właśnie – czy tak jest na pewno?

Żaden organizm zwierzęcy nie produkuje enzymu, który pozwoliłby rozłożyć błonnik. To jest fakt i dlatego nie podejmuję tu żadnych spekulacji. Jednak bakterie, które zasiedlają przewody pokarmowe mogą już trawić ściany komórkowe roślin. Oczywiście najlepiej radzą sobie u przeżuwaczy, na przykład krów, które mają po temu specjalnie wydzieloną część żołądka. U ludzi takiego wynalazku próżno szukać, ale bakterie również mamy, więc przynajmniej częściowo możemy wykorzystać to, co było zamknięte w komórkach roślinnych. I tutaj pojawia się kolejne pytanie: skoro w jakimś stopniu błonnik jednak ogranicza przyswajalność (bo nie wszystkie komórki zostaną przez bakterie „otwarte”), to czy w ogóle jest jakiś argument poza ceną, który przemawia za wyborem suszu z trawy, a nie suszonego soku?

Otóż jest – błonnik. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze, wykazuje on prozdrowotne działanie na przewód pokarmowy. Sprawa druga to dawka – większą porcję błonnika przyjmujesz wraz z chlebem na śniadanie, więc ten dodatek powinien pozostać niezauważalny. Najważniejszy jest jednak trzeci powód: ściana komórkowa stanowi ochronę dla cennej zawartości. Po otwarciu komórki, jak ma to miejsce w przypadku suszonego soku, cenna zawartość komórek po prostu się wylewa i mimo naprawdę sporej dbałości o warunki, w jakich przebiega suszenie, musi ulec uszkodzeniu, tym bardziej że spora część składników komórkowych nawet po wysuszeniu jest wrażliwa na tlen czy światło, z którymi muszą się przecież zetknąć.

Co wybrać?

Zarówno preparat z suszonego soku, jak i całe suszone liście młodego jęczmienia mają swoje zalety. Pierwszy ma wyższą przyswajalność, ale nie jest pełnowartościowy, bywa przereklamowany (w przypadku produktów niewłaściwie przechowywanych), a zawsze jest droższy. Problemem w przypadku suszu liście jest konieczność przyjęcia wyższej dawki, ryzyko przejściowego zwiększenia perystaltyki (niewielkie), a także przyswajalność, która w źle przygotowanych preparatach jest niewielka. Tutaj jest też kłopotem podawanie – nawet najdrobniej mielony liść pęka wzdłuż linii połączeń komórek, które mogą być bardzo małe, ale i tak pozostają nierozpuszczalne i i pewnym czasie osiadają – postać taka jest zdecydowanie mniej atrakcyjna wizualnie, ale nie oszukujmy się – w ogóle jest wiele dań, które są o wiele smaczniejsze niż jęczmień, który zresztą stosowany jest nie ze względu na smak. Niezależnie od tego, którą postać jęczmienia wybierzesz, zawsze pamiętaj, aby zadbać o dostawę z wiarygodnego źródła. W obu postaciach jest to preparat wrażliwy na nadmiar światła i przewietrzanie, więc jeśli nie masz pewności, że kupujesz pełnowartościowy środek, zrezygnuj z zakupu.

Polecane produkty:

Bio Młody jęczmień - sproszkowany sok - 100% naturalny
Jęczmień to najbardziej aktywne połączenie substancji witalnych. Wzmacnia system odpornościowy, spowalnia procesy starzenia się organizmu, a także zmniejsza ryzyko zachorowań na raka. Jest cennym źródłem niezbędnych aminokwasów.
Zobacz tutaj ...
Oryginalne pędy młodego jęczmienia - odmładzający i rewitalizujący skarb natury
W królestwie roślin jęczmień uważany jest przez wielu ekspertów za roślinę najbogatszą na świecie w składniki odżywcze. Ponad 3000 aktywnych składników odżywczych, występujących najliczniej i o najwyższej wartości, jak w żadnej innej roślinie.
Zobacz tutaj ...

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Sok czy napój z suszu? Jaką formę jęczmienia warto wybrać?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
JAnina
Gość

Sproszkowany sok ma więcej wartości odżywczych i jest droższy…ale według mnie warto.

wpDiscuz