Ginkgo biloba – czego jeszcze nie wiesz?

Ginkgo biloba – czego jeszcze nie wiesz?Ginkgo biloba, czyli miłorząb dwuklapowy, zwany też niekiedy japońskim, to jedna z roślin od dawna stosowanych jako lecznicza. Wiążą się z jego działaniem setki legend, tysiące podań i przynajmniej kilka dziesiątek doskonałych prac naukowych oraz raportów przygotowanych na zlecenie wielu organizacji pozarządowych. Co takiego jest w miłorzębie, że chwilami wybucha o niego prawdziwa wojna między producentami suplementów diety a firmami farmaceutycznymi?

Co jest w miłorzębie?

Zainteresowanie budzą przede wszystkim trzy grupy substancji: laktony terpenowe,  ginkoflawonoglikozydy oraz kwasy ginkolowe. Te ostatnie wykazują udowodnione działanie kancerogenne, mutagenne i są ze wszech miar toksyczne w dawkach powyżej 5 ppm (cząstek na milion), natomiast dwie pierwsze grupy są pożądane i wykazują wiele dobroczynnych właściwości. O nie właśnie toczy się spór, ponieważ firmy farmaceutyczne dowodzą (w sfinansowanych przez siebie, a więc niezbyt wiarygodnych) badaniach, że dawki tych substancji w suplementach są zbyt niskie, żeby dawały efekt terapeutyczny. Dobre suplementy jednak nie ustępują szczególnie skutecznością środkom leczniczym, choć z zasady zawierają mniejsze dawki substancji czynnych (tego wymagają przepisy).

Ginkoflawonoglikozydy

Są to substancje chemiczne o skomplikowanej budowie (bardziej nawet skomplikowanej niż nazwa), a wykazujące wiele różnych działań.  W dawkach stosowanych w suplementach diety, glikozydy są przede wszystkim silnymi utleniaczami – mają kilka grup funkcyjnych, które mogą zostać utlenione. Ponieważ transportowane są przede wszystkim do naczyń krwionośnych w obrębie mózgowia, tam właśnie rozwijają swoje działanie. Dzięki funkcji ochronnej mogą spowalniać rozwój choroby Alzheimera, są też czynnikiem zmniejszającym ryzyko jej pojawienia się. Ogólnie rzecz biorąc, opóźniają powstawanie zmian neurodegeneracyjnych w obrębie mózgowia.

Laktony terpenowe

Laktony terpenowe, podobnie jak ginkoflawonogikozydy, działają przede wszystkim w obrębie mózgowia, ale nie tylko. Wykazują działanie ochronne względem osłonek mielinowych na aksonach nerwowych (jeden z rodzajów wypustek neuronów, odpowiadający za wysyłanie sygnałów poza komórkę). Dzięki temu sygnał nerwowy nie rozprasza się (jeśli osłonka jest uszkodzona, to siła sygnału słabnie, a dla wywołania pobudzenia kolejnej komórki, musi ona przekroczyć pewną wartość progową). Według niektórych badań, zwiększona podaż laktonów może spowodować nawet odzyskanie częściowo utraconej funkcji przewodzenia impulsów nerwowych.

Co jeszcze?

Miłorząb zawiera w sobie wiele korzystnie działających substancji, a zresztą same laktony i glikozydy wykazują także działanie poza ośrodkowym układem nerwowym i zapobiegają między innymi zwapnieniu żył, zwiększają skuteczność usuwania blaszek miażdżycowych, zmniejszają lepkość krwi, zmniejszają agregację krwinek, a także w dość skomplikowany sposób zwiększają zdolność przenoszenia tlenu przez krew, optymalizując natlenienie komórek docelowych, szczególnie w mózgu, powodując wzrost koncentracji, usprawnienie pamięci i inne korzystne efekty.

Uwagi i działania niepożądane

Należy pamiętać, że miłorząb jest ksenobiotykiem – jak wszystkie suplementy. W związku z tym może sporadycznie wywołać odpowiedź nieswoistą organizmu: biegunkę, nudności, dyskomfort ze strony układu pokarmowego. Ze względu na aktywny wpływ na mózg, u niektórych osób może powodować rozdrażnienie lub niepokój ruchowy, co jest zresztą cechą indywidualną i wynika wprost z działania substancji czynnych (to, czy zwiększona zostanie koncentracja, tak jak u 83 osób na 100, czy wzrośnie rozdrażnienie – jak u jednej osoby na 100, zależy od konstrukcji sieci neuronów w mózgu i nie można tego przewidzieć).

Ponieważ miłorząb wpływa na proces krzepnięcia krwi, nie powinny stosować go osoby z zaburzeniami procesu krzepnięcia, a także osoby planujące zabieg chirurgiczny. Wpływ miłorzębu jest dość łagodny, więc nie wpłynie np. na uczucie dyskomfortu po pobraniu krwi do badań.

Ze względu na zawartość potencjalnie niebezpiecznych kwasów gingkolowych, nie należy do terapii używać świeżych ani suszonych liści w postaci nieprzetworzonej ani przetworzonych własnoręcznie. Dużo bezpieczniej jest sięgnąć po gotowe, standaryzowane i dokładnie przebadane suplementy diety.

Pamiętaj, że badania sfinansowane przez firmy farmaceutyczne zawsze są nastawione na określony rezultat nie tylko naukowy, ale i marketingowy, dlatego należy do nich podchodzić dużą dozą ostrożności – dobrej jakości suplementy są bezpieczne, ale jeśli nie zauważysz poprawy, być może po prostu wymagasz większej dawki, którą można znaleźć w lekach – suplementy nie leczą, ale wspomagają leczenie.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Nie wahaj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *